alarm-siren-9256-5224919

To tylko ćwiczenia…

We wtorek w wielu dzielnicach Warszawy można było usłyszeć wycie syren. To tylko ćwiczenia – uspokaja Ratusz. Nad Wolą widziany był również samolot wojskowy.

Samolot też jest częścią dzisiejszych ćwiczeń. Jego pojawienie się miało wywołać prawidłową reakcję służb, czyli natychmiastowe włączenie syren alarmowych

mówi Magdalena Łań z biura prasowego ratusza.

Wszystko fajnie, ale zastanawia mnie jedna rzecz. Jaki sens jest takiego ćwiczenia, gdy podczas alarmu przeciwlotniczego ludzie najspokojniej w świecie chodzą sobie po ulicach i zajmują się swoimi sprawami? Czy wiedzą gdzie w przypadku wojny się ukryć? Gdzie jest najbliższy schron? Wiecie? Bo ja nie wiem… Totalnie nie wiedziałabym co ze sobą zrobić w przypadku zagrożenia. W wielu budynkach przeprowadzane są ćwiczenia przeciw pożarowe. Wtedy wszyscy, na dźwięk alarmu, muszą opuścić miejsce pracy. Dzięki temu wiedzą gdzie jest najbliższe wyjście ewakuacyjne i jak postąpić w przypadku prawdziwego pożaru. Wiadomo również ile zajmuje ewakuacja całego budynku. Nie lubię tych ćwiczeń, ale są one potrzebne.

Nie sądzicie, że bardzo przydałaby się nam informacja gdzie jest najbliższy schron lub jak działać w przypadku nalotu? W Japonii od najmłodszych lat dzieci przygotowywane są na trzęsienia ziemi, wiedza jak się zachować, mają to wdrukowane w świadomość. A my? Łudzimy się pokojem na świecie, podczas gdy Rosja wchodzi sobie na Krym i go anektuje, zupełnie bezkarnie, jak widać..

Jakiego byśmy nie mieli prezydenta, zawsze jest tak samo. Żaden nie pomyślał o tym, że poczucie bezpieczeństwa dla obywateli to także pewna wiedza jak uratować swoje życie – nie tylko inwestowanie w armię, czy włączanie alarmów, żeby sprawdzić ich sprawność.

II-linia-metra-nowy-swiat

Metro

Skoro wczoraj zawiozłam dokumenty do notariusza, dziś trzeba było je odebrać. Notariusz mieści się na Ordynackiej przy Tamce i Nowym Świecie, więc z domu mam tam zdecydowanie bliżej, dlatego pojechałam rano, przed pracą. Na miejscu byłam o 9.00, bo wtedy kancelaria się otwiera. Po odebraniu dokumentów trzeba było dojechać do biura. Miałam opracowaną trasę, ale musiałabym dojść do Ronda de Gaulle’a na autobus i przebić się przez centrum. Wiedziałam jednak, że w pobliżu jest przystanek autobusu 178, który jedzie bezpośrednio pod moją pracę. Zaczęłam więc poszukiwania przy pomocy aplikacji Jakdojadę. Niestety nawigacja nie za bardzo działała.. Szłam i szłam, na czuja, aż doszłam do stacji 2 linii metra, a przystanku jak nie było tak nie ma.. Hm, w sumie jeszcze nową linią nie jechałam, więc czemu by nie dojechać do Ronda Daszyńskiego, a tam zaraz jest przystanek 178 właśnie. Wszyscy będą zadowoleni – i ja, bo przejadę się metrem, i pracodawca, bo dotrę na miejsce na pewno szybciej 😛

Stacja Nowy Świat Uniwersytet zachwyciła mnie swoim fioletem i designem! Po prostu miodzio! Metro o dziwo o tej porze puste! Metro przyjechało dosłownie kilka sekund po tym jak weszłam na peron. Jedną nowość, jaką zaobserwowałam to to, że w nowych wagonach jest przycisk na drzwiach – bez jego naciśnięcia drzwi się nie otworzą. Hm, nie wiem po co to w sumie, taki „zimny guzik”, który znamy z autobusów i tramwajów z okresów jesienno-zimowych, ale dla metra? No cóż, widać jakiś cel w tym jest, no ale nie narzekam, po prostu mnie to lekko zdziwiło. Podróż była bardzo szybka i przyjemna. I prawdą jest, że w metrze jest internet 🙂 Najs najs!

Fajnie, że doczekaliśmy się tej 2giej nitki metra. Podróż przez zakorkowane centrum i okolice nowego światu jest łatwe, szybkie i przyjemne. Nigdy nie zapomnę gdy jako mała dziewczynka pojechałam z tatą na stację metra w stanie surowym. Szare schody, perony bez elewacji, tylko beton. Bo mój tata budował pierwszą linię metra, a teraz też uczestniczył w budowie drugiej. Widać życie zatoczyło koło 😉