Sny

To nie jest normalne,  że przez cały weekend śniła mi się praca i Szefowa…

Reklamy

Sen

Śniło mi się, że miałam wziąć ślub z J. Niby fajnie, ale wszystko poszło nie tak. Najpierw okazało się, że nie możemy wziąć ślubu tam, gdzie planowaliśmy. Nie wiem jakie to miało być miejsce – pamiętam tylko, że czułam się zawiedziona nieoczekiwaną zmianą planów.
Potem ja próbowałam zrobić tort na wesele – pamiętam, że ubijałam krem mikserem…
A na samym końcu snu pomyślałam: „Oh fuck! Musze jeszcze napisać przysięgę!”

Z tego wniosek, że to miał być amerykański ślub…
Hm, i jak to interpretować? 😛 I to jeszcze dzień przed 30stymi urodzinami??

Aż strach pomyśleć, co przyśni mi się dzisiejszej nocy.. 😛

2 lata z cukrzycą

Właśnie uświadomiłam sobie, że wczoraj minęły mi 2 lata, odkąd wylądowałam w szpitalu w stanie zagrożenia życia, i odkąd zdiagnozowano u mnie cukrzycę typu 1. Było to szokiem dla wszystkich, bo cukrzyca tego typu, zwana cukrzyca młodzieńczą, objawia się od razu po urodzeniu, albo do 15 r.ż, a u mnie wykryto ją w wieku [prawie] 28 lat. Oznacza to, że dostałam są „w prezencie” w genach. Miałam ją od zawsze, uśpioną, aż w końcu postanowiła się obudzić. Nie mylcie tego typu cukrzycy z typem 2 – czyli nabytym, spowodowanym niezdrowym trybem życia i nadwagą.

Wiedziałam, że buntowanie się nic nie da, i jedyne co mogę zrobić to nauczyć się z nią żyć. Nie nazwałabym cukrzycy swoją przyjaciółką, bo nadal chciałabym być zdrowa, ale pogodziłam się z faktem, że już zawsze będę musiała uważać na to co jem, ograniczać węglowodany i kłuć się po kilka razy dziennie. Cukrzyca jest w mojej świadomości tak głęboko, że nawet we śnie, gdy coś jem, pierwsza moja myśl, to zmierzyć cukier i wstrzyknąć insulinę. Nigdy nie śnię, że jem tak jak normalny człowiek – co chcę i ile chcę. Zawsze patrzę na jedzenie przez pryzmat ilości gramów węglowodanów i ilości potrzebnej insuliny.

Nie taki straszny diabeł, jak go malują. Da się z tym żyć, i to w miarę normalnie. Po prostu człowiek wyrabia sobie pewne nawyki, zaczyna myśleć w inny sposób. Oczywiście, że jestem czasami zła na los, pytam czemu mnie to spotkało. Dlaczego nie mogę bezkarnie zjeść ciastka, nie myśląc przy tym o ile skoczy mi cukier. Tak, jem czasami słodycze, ale wiadomo, że nie tak często i bezstresowo, jak człowiek zdrowy.

Choroba wpływa na moje samopoczucie. Czasami ciężko jest wycyrklować odpowiednią dawkę hormonu, co skutkuje za wysokim, bądź za niskim poziomem cukru, co jest bardzo niebezpieczne, i często, nieprzyjemne. Niestety nie tylko to, co zjemy wpływa na glikemię. Wszystkie hormony [oprócz insuliny] skutkują podniesieniem poziomu cukru [także na przykład w trakcie menstruacji, albo rano, gdy wydzielają się hormony poranne, cukier zawsze skacze]. Trudno w dzisiejszych czasach się nie denerwować, a stres [np. adrenalina] również ten poziom cukru podnoszą.

Nie jest łatwo, ale inni mają gorzej. Jeśli nie mogę wygrać [bo chwilowo leku na cukrzycę nie wynaleziono, jest to choroba przewlekła, którą ma się do końca życia], to muszę ją zaakceptować jako część siebie. I nie, nie czuję się napiętnowana. Dietetyczka w szpitalu w ogóle mówiła nam, że nie powinno się stygmatyzować diabetyków, że są chorzy. Ona tłumaczyła nam to w taki sposób – wasza trzustka nie wydziela po prostu hormonu, więc musicie go wstrzykiwać. Kobiety w trakcie menopauzy też nie mają dostarczającej liczby hormonów, więc biorą tabletki. I coś w tym jest. Insulina to lek jak każdy inny, tylko wstrzykiwany pod skórę, a nie połykany. Jedyne, z czego się mogę cieszyć to to, że żyję w takich czasach, gdzie są glukometry, które pozwalają na badanie stężenia glukozy we krwi zawsze i wszędzie, w ciągu kilku sekund. Że są wstrzykiwacze, a nie jak kiedyś, strzykawki ze sterylizatorami do igieł. Technika dale idzie na przód, więc kto wie, może przed śmiercią doczekam się jakiejś innowacji i może moja trzustka będzie w stanie się zregenerować? Zobaczymy. Tymczasem ciesząc się, że przeżyłam, „świętuję” moje 2 lata z cukrzycą.

Dziwny sen

Ostatnio ciągle śni mi się praca.. Dziś na przykład śniła mi się moja szefowa, która wpadła do biura krzycząc, że mam jej się pomóc pakować. Pierwsza moja myśl, że jak to, to ona przywiozła do pracy ciuchy?! I chyba tak było, bo coś tam z nią pakowałam do walizki i kazała mi posprzątać swój gabinet. Miała na przykład na biurku poustawiane książeczki dla dzieci z bajkami [?!]. Nie pytajcie… Ja już na prawdę przestałam analizować swoje sny, bo są na ogół tak dziwne, że nie wiem jak je zinterpretować.

Najczęściej w ogóle nie pamiętam snów,  a na pewno nie w takim stopniu, żeby dało się je opowiedzieć. Na ogół pamiętam pojedyncze obrazy, albo tylko odczucia. Jakby wiem podświadomie co mi się śniło, ale nie potrafię wydobyć tego do świadomości, i opowiedzieć. Moje sny na ogół nie układają się w żadną logiczną całość, i w mojej głowie są bardziej dziwne, niż wtedy, gdy próbuję je komuś opowiedzieć.

Moja interpretacja dzisiejszego snu? Za dużo myślę o pracy i się nią przejmuję.. Ale inaczej nie potrafię.. Taki ze mnie obowiązkowy człowiek.