Wolność – kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem..

Dużo się dzieje, już od dawna się zbierałam, żeby napisać, ale ciągle coś. Na ogół wieczory zajmuje mi coś, i na pisanie nie mam już czasu albo ochoty.

Ale to, co u mnie musi zejść na dalszy plan, ponieważ to jak PiS rozwala nam kraj jest niepojęte. Nie mogę uwierzyć, że Ci ludzie doszli do władzy, że nic do nich nie dociera. Czy oni naprawdę wierzą w to, że pomagają w jakikolwiek sposób Polsce? Bo moim zdaniem to tylko dla „ciemnego ludu bo on wszystko kupi”.

Ludzie protestujący przeciw odebraniu nam wolności jest wyzywany od zdrajców, UBeków, komuchów. Jestem zła i bezradna.. tyle.

Reklamy

Muzyczny powrót do przeszłości

Teraz młodzież ma smartfony, gadżety, gry komputerowe, konsole. Gdy ja dorastałam, w latach 90tych, głównym pytaniem nie było „Czym się interesujesz” tylko „czego słuchasz” [no albo czy zbierasz karteczki, lub oglądasz kreskówki na Polonii 1 😛 ]. Ale pomówmy o muzyce.

Dziś na Facebooku moją uwagę przykuł post kolegi mówiący, że Kelly Family zagra 3 koncerty w Polsce w 2018 roku. Tak, ten zespół był bardzo ważną częścią mojej młodości. Wiele osób później wyśmiewało się z tej kapeli, nawet słuchanie ich muzyki uważane było za obciach. Zabawne jest to, że całkiem niedawno na ich temat właśnie rozmawiałam na FB z moją ówczesną najlepszą przyjaciółką – obie byłyśmy fankami, byłyśmy nawet razem na koncercie na Trowarze 🙂 Zespół teraz odwiesił 12 letnią przerwę  i powrócił w zmniejszonym składzie [część rodziny postanowiła śpiewać solo]. Traf chciał, że 24 marca premierę miał ich najnowszy album, i może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego [odkąd przestałam ich słuchać, wydali kilka płyt, których nie słyszałam], gdyby nie to, że nagrali 14 starych kawałków w nowej aranżacji.  Po przesłuchaniu kilku z nich na youtube nie mogłam nie kupić tego albumu.

To niesamowite, że człowiek po ponad 20 latach nadal pamięta teksty, gdy usłyszy znajome piosenki. I niesamowite ile wspomnień wraca. I na prawdę mnie nie obchodzi czy to obciach czy nie obciach. Te wspomnienia to dobre wspomnienia i słuchając tej płyty czuję się znów jak dziecko 🙂

Dzień, który zaczął się marnie, marnie skończy się*

Dzień zaczął się nie najlepiej.
Rano obudził mnie SMS od Julki, że nie będzie jej w pracy ani dziś ani jutro, bo „musi wziąć wolne”, i czy mogę przyjechać do pracy wcześniej [dziś miałam pracować na 2 zmianę 9.30-17.30]. Była 7.25, więc szybko się obudziłam, ogarnęłam i dojechałam na 8.30. Mam nadzieje, że będę mogła wyjść o 16.30, a nie o 17.00.. Eh.
Wiem, że dziś będzie szalony dzień, a do tego wszystkiego dojdą mi jeszcze jej obowiązki. Znając życie będzie 1000 listów do zarejestrowania..

Szefowa dzwoniła do mnie już przed 9, więc całe szczęście, że dojechałam do pracy wcześniej. Musiałam otworzyć telekonferencję, zrobić kawę – dzień jak codzień..

Do tego znów mam problemy z internetem! Szlag mnie trafia.. We wtorek była jakaś większa awaria podobno i w okolicy wszyscy mieli problemy z siecią, o czym zapewnił mnie Pan na infolinii UPC. Tym razem, już wczoraj działy się dziwne rzeczy. Na komputerze internet działał, nawet grałam w Guild Wars, ale zauważyłam, że na telefonie, mimo, że ikonka połączenia WiFi była, internet nie działał. Na tablecie potem też wystąpiły problemy z połączeniem – również mimo widocznej ikonki WiFi.
Rano zawiesiła mi się telewizja [mam modem i dekoder w jednym urządzeniu], więc zrestartowałam dekoder. TV wróciła, internet nadal nie, już nieobecny w żadnym urządzeniu. Zadzwoniłam z pracy do UPC, bo stwierdziłam, że rano będzie się łatwiej dodzwonić. Pan widział moje urządzenie w sieci, powiedział, że zmieni port na jakiś mniej oblegany, i polecił twardy restart, gdy wrócę do domu, jeśli to nie pomoże. A mam nadzieję, że pomoże, bo wczoraj kupiłam pełną wersję Guild Wars 2, i chciałabym zagrać!

*tytuł posta to fragment piosenki Happy Sad 🙂

Coma

Comę poznałam na studiach. Często do niej wracam, szczególnie do pierwszej płyty. Nawet po tylu latach przy jej dźwiękach, wracają do mnie uczucia i wspomnienia z dawnych lat. Na Comę trzeba mieć nastrój, a najczęściej jest to melancholia, smutek albo „wkurw”.

Właśnie słucham Comy.

Na pewno czułeś kiedyś wielki strach
Że oto mija twój najlepszy czas
Bezradność zniosła cię na drugi plan
Czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas

Ingrid Michaelson

Muzyka zawsze była dla mnie ważna. Gdy słyszę jakiś ulubiony kawałek, budzą się we mnie wspomnienia i odczucia, które przeżywałam w danym momencie w przeszłości, gdy słuchałam tych piosenki. Wiecie o co chodzi – to jak z zapachem, przywołuje wspomnienia, czy jakieś konkretne osoby. Wtedy przeżywamy „stare”, zapomniane emocje na nowo. Oto kilka z takich piosenek, Ingrid Michaelson. Polecam!