Astrologia

Z nudów z dziewczynami sprawdzałyśmy znaki zodiaku. Zwykle nie wierzę w to, że to w jakim położeniu są gwiazdy na nieboskłonie w czasie naszych narodzin, wpływa na nasze cechy charakteru,w tym przypadku chylę czoła!
Opis Koziorożca – wypisz wymaluj moja szefowa:

Cechy charakteru

Koziorożce stoją obiema nogami na ziemi, a wzrok mają skierowany cały czas na cel. W ogóle można powiedzieć, że ich życiem rządzi zasada celowości – często wyrzekają się spraw, z których nie ma konkretnego pożytku. Ich podejście do życia jest realistyczne – wiedzą czego chcą i jak mają to osiągnąć. By mieć poczucie sensu życia, muszą działać efektywnie i zaznaczać swoją pozycję. Ich specjalność to także wytyczanie granic oraz występowanie w obronie norm i struktur.

Główne zalety

Koziorożce są gotowe przyjąć na siebie większą odpowiedzialność niż większość przedstawicieli innych znaków – czasem nawet ponad siły. Są dojrzałe ponad wiek i nawet bardzo młodym Koziorożcom nie trzeba tłumaczyć, co to znaczy dorosłość. Są praktyczne, obdarzone zdrowym rozsądkiem, wytrwałe i konsekwentne.

Główne wady

Koziorożce mogą łatwo dać się owładnąć presji sukcesu i w pogoni za osiągnięciami zapomnieć o radościach życia. Zimny rozsądek potrafi zabić cieplejsze uczucia. Koziorożce powinny pamiętać, by nie przesadzić z wymaganiami – zarówno wobec siebie, jak i wobec innych.

Kobieta

Typ chłodnej profesjonalistki, kobiety biznesu. Poważna, odpowiedzialna, a nawet surowa.

Przyjazne znaki:

Panna, Byk, Ryby, Skorpion

Zauważcie, że w przyjaznych znakach znajduje się Panna, czyli ja.. Mój opis na tej stronie nie zgadza się w 100%, ale większość [z 95%] pasuje jak ulał.

Cechy charakteru

Panny cechuje szczególna umiejętność porządkowania, segregowania, oddzielania – tego co zdrowe, wartościowe i pożyteczne od tego, co niezdrowe, bezwartościowe i szkodliwe. Mogą wydawać się wybredne, ale wynika to właśnie z chęci wyboru tego, co najlepsze i najzdrowsze. Bardzo ważne są dla nich sprawy zdrowia i dbałość o ciało, a także czystość w bardzo szerokim rozumieniu tego słowa – czystość ciała, otoczenia, żywności (preferują naturalną, nie przetworzoną), ale też czyste motywy i intencje oraz uporządkowane i jasne sytuacje.

Główne zalety

Panny działają w sposób efektywny, ukierunkowany na osiągnięcie wymiernych rezultatów. Są uważne, wnikliwe i krytyczne.

Główne wady

Krytycyzm może się przerodzić w drobiazgowość, pedanterię i nietolerancję wobec cudzych słabości. Może wystąpić także obsesja na punkcie detali, nadmierne racjonalizowanie wszystkiego.

Kobieta

Reprezentuje typ pielęgniarki lub nauczycielki. Schludna, pilna, praktyczna, odpowiedzialna, godna zaufania, chętna do pomocy.

Przyjazne znaki:

Byk, Koziorożec, Rak, Skorpion

Reasumując: Wygląda na to, że Szefowa i ja jesteśmy kompatybilne pod względem astrologicznym. Mam jednak wrażenie, że nie do końca. To, że ona tak dużo wymaga i od siebie i od innych, jest chaotyczna i niezorganizowana, doprowadza mnie do szału. Ja lubię, jak wszystko jest jasne, i uporządkowane. Jestem krytyczna wobec cudzych słabości, więc chaotyczność mnie drażni. Za bardzo wszystko racjonalizuje, więc zawsze ciężko mi przyjąć porażkę, bo czuję, że nie wywiązałam się z moich obowiązków. Niestety nierzadko takie zarzuty są bezpodstawne, albo wynikają właśnie ze wspomnianego chaosu, którego, mimo chęci, nie udało mi się opanować…

Nawet nie spodziewałam się, że głupi horoskop z internetu może być tak adekwatny i skłonić do refleksji 😛

Reklamy

Shopping

Wczoraj po powrocie do domu z pracy:

A [moja współlokatorka]: Jak tam, żyjesz?
Ja: Żyję, ale byłam na zakupach jeszcze, dlatego jestem późniejA: O! Udały się zakupy? Kupiłaś coś ciekawego?
Ja: Tak! Insulinę kupiłam!

To trochę smutne , że człowiek się cieszy, że w aptece „rzucili” właśnie insulinę.. Czuję się jak w PRLu normalnie.. Recepty miałam w portfelu od prawie 3 tygodni. Przyzwyczaiłam się, że jak tylko pytam w aptece o Humalog, to farmaceuci się krzywią i jęczą, że nie ma i nie będzie, więc jedyną opcją jest duża apteka całodobowa – której nienawidzę. Jest w prawdzie po drodze do pracy, ale musiałabym wysiąść kilka przystanków wcześniej, a co za tym idzie – wyjść z domu o wcześniejszej porze.. Dlatego ciągle odkładałam tą „wycieczkę”, bo jakoś mi tam nie po drodze. Po pracy też nie chciało mi się jechać, bo obecnie wymieniają tory w pobliżu, więc i do domu wracałabym dłużej, bo tramwaje nie jeżdżą.
Ponieważ obok Rossmanna, do którego się wybierałam po szampon, jest apteka, stwierdziłam, że nie zaszkodzi zapytać, a nóż – widelec będzie! Nie robiłam sobie zbyt wielkich nadziei, szanse powodzenia mojej misji oceniałam może na 5%, a tu proszę! Wszystko było!

W Rossmannie oprócz szamponu oczywiście kupiłam całe mnóstwo innych niezbędnych rzeczy jak na przykład 2 lakiery do paznokci, maseczki do twarzy i niezbędne cienie do powiek! No cienie na prawdę były mi potrzebne, tylko dopiero po zapłaceniu okazało się, że kosztowały ponad 38 zł.. no nic, trudno 😛

W ogóle naszła mnie ostatnio refleksja odnośnie kosmetyków. Tak, jak nienawidzę kupować ciuchów [chyba, że znajdę coś fajnego przypadkiem], tak uwielbiam kupować kosmetyki! Mam ich pełną szufladę. Jak to się dzieje, że ciągle z Rossmanna wychodzę z pełną siatką, i jednocześnie ciągle mam pełną szufladę? 😛
Wiecznym problemem są balsamy do ciała. Nigdy nie potrafię jakiegoś skończyć, bo już kupuję następny, który kusi nowym zapachem albo jakimś innym bajerem. Mimo, że dałam sobie bana na kupowanie smarowideł, ciągle ich przybywa. Mam co najmniej 2 masła do ciała, jedno w ogóle nie rozpakowane, bo dostałam, i nie mam kiedy zużyć. Krem na noc nadal w pudełku, bo o nim zapomniałam, a w między czasie kupiłam następny.. Tylko krem na dzień ładnie schodzi, bo nie wyobrażam sobie rano go nie użyć.

A już hitem była sprawa płynów micelarnych do demakijażu. Te zużywam zawsze, bo jednak jak się kobieta maluje, to nie ma wyjścia – raz dziennie trzeba tapetę z twarzy zmyć. Zawsze używałam jednej marki, ale ostatnio przeniosłam się na Ziaję – dobra, polska firma! Znałam ją od dawna, zawsze lubiłam, czasami kupowałam, ale na ostatnie święta Bożego Narodzenia Mikołaj przyniósł mi cały kosz różnych kosmetyków Ziaji i trzeba było zużyć. Przy jakiejś wizycie w Rossmannie stwierdziłam, że może spróbuję czegoś nowego i kupię płyn micelarny Ziaji, zamiast AA. Ponieważ Ziaja ma niższe ceny prawie o połowę w porównaniu do innych wiodacych marek, kupiłam 2 różne płyny – bo czemu nie!
Wracam do domu, otwieram szufladę, a tam: jeden, jeszcze nie otwarty, płyn AA [bo zawsze kupuję na zapas] i dokładnie 2 takie same jak przed chwilą kupiłam, płyny Ziaji. Okazało się, że były w tym prezencie od Mikołaja, a ja kompletnie o nich zapomniałam. Więc teraz do końca świata mam zapas i nie muszę się martwić o demakijaż!! 🙂
Kolejną moją słabością są kosmetyki do pielęgnacji włosów. Te kupuje głównie w internecie. Szampon i odżywka nie wystarczą. Oprócz tego jest profesjonalna maska nawilżająca, i jak trafię to jakieś serum albo psikadła. No i ostatnio pianka. Wczoraj nie omieszkałam kupić nowego serum „bez spłukiwania”, bo już poprzednie mi się skończyło. No co ja poradzę. Widzę, że to pomaga, to kupuję, no i te na ogół ładnie zużywam i nie zalegają.

Ale co by nie mówić – muszę się postarać najpierw zużyć to co kupiłam, zanim kupię następne, o!

Ciężkie jest życie kobiety! 🙂

Exhibicjonizm

Nie ma to jak być obudzoną przez dźwięk MMSa o 5 rano, który jest głosem Yody:
„Mmmm message from the Dark Side there is”, przedstawiającego… męskiego penisa.
Nieznany numer został przeze mnie od razu zablokowany. Mam nadzieję, że to pomyłka, a nie jakiś erotoman, który jakimś cudem zdobył mój numer i będzie mnie teraz nękał zdjęciami swojego przyrodzenia… Awkward.. :/

Windows 10

Wczoraj Microsoft udostępnił za free swój nowy produkt Windows 10. Byłam już zapisana na uaktualnienie, ale po powrocie z pracy, gdy chciałam zabrać się do dzieła, nie było żadnej aktualizacji.. Kapnęłam się dopiero po 22, że powinnam zrestartować komputer, i dopiero wtedy wszystko pojawi się jak trzeba. Trwało to godzinę [aż zasnęłam w oczekiwaniu na koniec uploadu] ale jest! Nie zdążyłam wczoraj zbytnio nacieszyć nowym systemem, bo wszystko skończyło się grubo po 24.00.

Dziś moja współlokatorka zabrała się do aktualizacji, i coś u niej poszło nie tak. Od początku miała jakieś problemy z laptopem HP, którego kupiła po „okazyjnej cenie” w internecie. Wysakiwał jakiś błąd i po 60 sekundach komputer się restartował i tak w koło. Postanowiłam jej pomóc i w ruch poszedł Google. Próbowałyśmy kilku rozwiązań, ale ciężko zrobić coś w 60 sek. W końcu jedynym wyjściem było przywrócenie Windowsa 7, i udało się. Działa, ale komputer i tak pojedzie do serwisu, bo coś jest z nim ewidentnie nie tak! A ja jak na razie jestem bardzo zadowolona! Windows 10 wygląda bardzo spójnie i schludnie. Jak na razie wszystko działa, no moze poza ustawieniami mojego touchpada na laptopie, ale zainstalowałam nową wersję, więc powinno być dobrze po restarcie! 🙂

2 lata z cukrzycą

Właśnie uświadomiłam sobie, że wczoraj minęły mi 2 lata, odkąd wylądowałam w szpitalu w stanie zagrożenia życia, i odkąd zdiagnozowano u mnie cukrzycę typu 1. Było to szokiem dla wszystkich, bo cukrzyca tego typu, zwana cukrzyca młodzieńczą, objawia się od razu po urodzeniu, albo do 15 r.ż, a u mnie wykryto ją w wieku [prawie] 28 lat. Oznacza to, że dostałam są „w prezencie” w genach. Miałam ją od zawsze, uśpioną, aż w końcu postanowiła się obudzić. Nie mylcie tego typu cukrzycy z typem 2 – czyli nabytym, spowodowanym niezdrowym trybem życia i nadwagą.

Wiedziałam, że buntowanie się nic nie da, i jedyne co mogę zrobić to nauczyć się z nią żyć. Nie nazwałabym cukrzycy swoją przyjaciółką, bo nadal chciałabym być zdrowa, ale pogodziłam się z faktem, że już zawsze będę musiała uważać na to co jem, ograniczać węglowodany i kłuć się po kilka razy dziennie. Cukrzyca jest w mojej świadomości tak głęboko, że nawet we śnie, gdy coś jem, pierwsza moja myśl, to zmierzyć cukier i wstrzyknąć insulinę. Nigdy nie śnię, że jem tak jak normalny człowiek – co chcę i ile chcę. Zawsze patrzę na jedzenie przez pryzmat ilości gramów węglowodanów i ilości potrzebnej insuliny.

Nie taki straszny diabeł, jak go malują. Da się z tym żyć, i to w miarę normalnie. Po prostu człowiek wyrabia sobie pewne nawyki, zaczyna myśleć w inny sposób. Oczywiście, że jestem czasami zła na los, pytam czemu mnie to spotkało. Dlaczego nie mogę bezkarnie zjeść ciastka, nie myśląc przy tym o ile skoczy mi cukier. Tak, jem czasami słodycze, ale wiadomo, że nie tak często i bezstresowo, jak człowiek zdrowy.

Choroba wpływa na moje samopoczucie. Czasami ciężko jest wycyrklować odpowiednią dawkę hormonu, co skutkuje za wysokim, bądź za niskim poziomem cukru, co jest bardzo niebezpieczne, i często, nieprzyjemne. Niestety nie tylko to, co zjemy wpływa na glikemię. Wszystkie hormony [oprócz insuliny] skutkują podniesieniem poziomu cukru [także na przykład w trakcie menstruacji, albo rano, gdy wydzielają się hormony poranne, cukier zawsze skacze]. Trudno w dzisiejszych czasach się nie denerwować, a stres [np. adrenalina] również ten poziom cukru podnoszą.

Nie jest łatwo, ale inni mają gorzej. Jeśli nie mogę wygrać [bo chwilowo leku na cukrzycę nie wynaleziono, jest to choroba przewlekła, którą ma się do końca życia], to muszę ją zaakceptować jako część siebie. I nie, nie czuję się napiętnowana. Dietetyczka w szpitalu w ogóle mówiła nam, że nie powinno się stygmatyzować diabetyków, że są chorzy. Ona tłumaczyła nam to w taki sposób – wasza trzustka nie wydziela po prostu hormonu, więc musicie go wstrzykiwać. Kobiety w trakcie menopauzy też nie mają dostarczającej liczby hormonów, więc biorą tabletki. I coś w tym jest. Insulina to lek jak każdy inny, tylko wstrzykiwany pod skórę, a nie połykany. Jedyne, z czego się mogę cieszyć to to, że żyję w takich czasach, gdzie są glukometry, które pozwalają na badanie stężenia glukozy we krwi zawsze i wszędzie, w ciągu kilku sekund. Że są wstrzykiwacze, a nie jak kiedyś, strzykawki ze sterylizatorami do igieł. Technika dale idzie na przód, więc kto wie, może przed śmiercią doczekam się jakiejś innowacji i może moja trzustka będzie w stanie się zregenerować? Zobaczymy. Tymczasem ciesząc się, że przeżyłam, „świętuję” moje 2 lata z cukrzycą.

Grecka Tragedia

Oczy całego świata kierują się ku Grecji, moje również, szczególnie, że mieszkałam w Atenach prawie rok. Nie iem, co Premier Tsipras sobie wyobraża, i na co liczy. Przeniosłam się do Grecji właśnie wtedy, gdy zaczynał się kryzys, w 2009. Gdy rozmawiałam z grekami o sytuacji w ich kraju, oni zdawali się nie przejmować. Myśleli sobie, że jakoś to będzie. Słyszałam nawet opinie, że Chiny i Rosja wykupią ich długi [?!]

Na TVN24 natrafiłam na artykuł, który przypomniał mi niestworzone historie, o których słyszałam będąc w Helladzie. Do obecnego stanu rzeczy przede wszystkim doprowadził brak reform i niska skuteczność ściągania podatków. Mnóstwo środków szło także na dodatki do pensji dla pracowników budżetówki:

Dopłaty dla pracowników:

mycie rąk – 420 euro miesięcznie
brak spóźnienia – 600 euro na miesiąc
korzystanie z darmowej stołówki (aby zwiększyć w niej ruch) – 120 euro miesięcznie870 euro miesięcznie dla pracowników administracji – za wysyłanie faksów
595 euro miesięcznie dla wymiaru sprawiedliwości – za skuteczne prowadzenie spraw
69 euro dla kierowców w budżetówce – za rozgrzanie silnika
310 euro – za punktualne przyjazdy
450 euro – za przejmowanie i zdawanie samochodów

Dodatki do pensji:

50 proc. pensji za ciągłość pracy (min. 10 miesięcy u jednego pracodawcy)
15 proc. pensji za pracę przy komputerze przez cały dzień
10 proc. pensji – dodatek za wysługę lat (po 3 latach pracy)
10 proc. pensji za znajomość języka obcego (nieudokumentowaną)
15 proc. pensji za uciążliwe warunki pracy (m.in. sprzątaczki)
5 proc. pensji za każdy rok nauki po szkole średniej
13. i 14. pensja na Boże Narodzenie i Wielkanoc
10 proc. podstawy wynagrodzenia i 5 proc. na każde dziecko – dodatek rodzinny dla małżeństw
50 proc. miesięcznej pensji – dodatek urlopowy

Część Greków mogła przejść na emeryturę po ukończeniu 53. roku życia, a osoby utrzymujące się z turystyki pracowały przez 4-5 miesięcy w roku. W pozostałych miesiącach otrzymywały zasiłek, który pozwalał na dostatnie życie.

Podobnych absurdów jest więcej. Jednym z nich są „niedokończone”, ale zamieszkałe domy. Okazuje się, że nie trzeba za nie odprowadzać podatków. Serwis wynagrodzenia.pl przytacza też przykład niewielkiej wyspy Zakynthos, gdzie aż 700 osób pobierało zasiłek dla niewidomych. Z kolei na wyspie Kalymnos podczas kontroli 100 niewidomych nagle odzyskało wzrok.

W głowie się nie mieści, prawda? Ale tak było… Nie dziwne, że kraj jest bankrutem.
Szkoda.