Casting

Casting na moją następczynie trwa. Dziś przyszły 3 dziewczyny. Najpierw Szefowa brała je do siebie, a potem przekazywała mnie. 1sza, A, była moją faworytką od początku. Ponoć nieco starsza, doświadczona w korporacji, bardzo sympatyczna i otwarta do ludzi. Od razu zrobiła na mnie dobre wrażenie, jeszcze przez telefon, gdy umawiałam ją na spotkanie.

Druga zdecydowanie nie pasuje do tego miejsca. Trudno określić jednoznacznie dlaczego, ale ma jakiś problem z komunikowaniem się z ludźmi. Miałam wrażenie, że wyłączała się gdy do niej mówiłam, a potem potrzebowała chwili, żeby informacja dotarła synapsami do mózgu, i po chwili „włączała się” i odpowiadała, ale trochę tak bez emocji.

Trzecia chciała przejść z małej firmy do korporacji, i przyznała na końcu rozmowy, że czuje się przytłoczona i przerażona – bo szefowa pokazała jej kalendarz.. No tak, ilość spotkań może przerazić, ale takich rzeczy się na rozmowie nie mówi…

Po zakończonych rozmowach szefowa zapytała przez telefon,  w drodze na spotkanie, jakie są moje odczucia. Powiedziałam, że albo 1sza albo 3cia, ale ja stawiałabym na 1szą. Nie powiedziała jasno, jaki jest jej wybór, może jutro się dowiem.

Nadal chora. Walczę.

Reklamy