Chora dz. 1

Ponieważ szefowa nie idzie mi na ustępstwa, byłam zmuszona wziąć dziś dzień na żądanie, aby pojawić się w nowej firmie żeby zobaczyć szkolenie, które w przyszłości będę prowadzić dla nowych przedstawicieli medycznych. Miałam w planach napisać jej, że się źle czuje. Rano okazało się,  że na prawdę się źle czuje, można by wręcz powiedzieć że czuję się niewyraźnie . Ale choroba nie była przeszkodą, i stawiłam się w nowym miejscu pracy przed 9. Dziewczyna, na której miejsce będę zatrudniona jest bardzo miła. Szybko zrozumiałam, że się dogadamy, i z jednej strony żałuję, że odchodzi do innej branży.

Sprawnie przeszłyśmy przez jej obowiązki, wchodząc gdzieniegdzie w szczegóły. Jest tego na pewno dużo, ale pocieszające jest to, że większość jest mi znana z mojej byłej pracy w firmie farmaceutycznej, oraz z obecnej. Najbardziej przerażające wydaje się być organizacja 2x do roku spotkania cyklicznego całej firmy, ale jest do ogarnięcia. Muszę dać radę. Generalnie wszystko wygląda super. Przede wszystkim żadnego dyrektora nade mną z kalendarzem pełnym spotkań – moim przełożonym będzie Regionalny Kierownik Sprzedaży, który głównie jest w terenie. Ale po mojej byłej szefowej chyba nic mi już nie będzie straszne. Moje zadania będą czysto merytoryczne: kontakt z przedstawicielami medycznymi, zamawianie materiałów reklamowych, ulotek, rozliczanie faktur, rezerwy budżetowe, przygotowywanie umówi i różnych dokumentów. Jednym słowem: żadnego parzenia kawy na spotkania, żadnego biegania po obiadki i lunche, żadnej miskomunikacji odnośnie tego, co mam zrobić. Alleluja, nareszcie!

Przed 16 byłam w domu ze stanem podgorączkowym, więc leżę w łóżku i dogorywam. Jutro muszę być na chodzie, bo muszę uczestniczyć w rekrutacjach.