5 dni dłużej…

Wczoraj okazało się, że jednak moje męki nie skończą się w ten piątek, ale w przyszłą środę. Pod koniec maja ojciec J próbował go przekonać o wykupieniu lotu, bo było raczej pewne, że nie uda mu się znaleźć pracy. J miał nadal nadzieję, że to wypali, więc nie chciał. Postanowiłam go namówić, i udało się. Przekonałam go, skontaktował się z ojcem i zabookowali lot. Jak tylko wiedziałam, że wszystko załatwione zapytałam jego ojca na kiedy kupili bilet, odpowiedział, że 23 czerwca 6.40 rano. Nie zauważyłam jednak, że zaraz potem napisał 28.06.2017.

O „nowej” dacie dowiedziałam się wczoraj. W sumie nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ja myślałam, że wiem, on też myślał, że wiem. Zawsze referowaliśmy ten termin jako „koniec miesiąca”. No i wczoraj z rozmowy o rzeczach, które trzeba załatwić przed jego wyjazdem wynikło, że nie leci w ten piątek, o czym byłam święcie przekonana…

W mojej głowie własnie pod koniec tego tygodnia miałam zakończyć pewien etap w życiu i zacząć nowy. To tylko 5 dni, a może AŻ 5? Strasznie ciężko mieszkać z osobą, z którą się już nie jest, a jednak nadal jest. Bo nie jest mi obojętne to, jak on się czuje, nie chcę żeby było mu jeszcze ciężej niż jest. Byłam na jego miejscu i wiem doskonale jak on się czuje i to przeżywa. Może byłoby nieco łatwiej jakbyśmy się nienawidzili? Sama nie wiem. Chyba żaden wariant nie sprawia, że to jest łatwe. Ja już naprawdę chcę, żeby było po wszystkim…

Wind of Change

Czuję, że w moim życiu szykują się ogromne zmiany. Przede wszystkim dlatego, że 23 czerwca J wyjeżdża do USA. Z jednej strony musi, bo nie ma pracy, a z drugiej oboje czujemy, że tak trzeba. Uświadomienie sobie tego faktu zajęło nam dużo czasu. Próbowaliśmy zdecydowanie za długo, i dalsze łudzenie się, że z tej mąki będzie chleb jest stratą czasu. Ja to wiedziałam już kilkanaście miesięcy wcześniej, ale chyba chciałam się dalej okłamywać i żyć we mgle lub po prostu odwracać wzrok od tego co oczywiste.

Jedna część mnie nie może się doczekać aż wyjedzie, a część nie wyobraża sobie jak to będzie. Wiem, że najgorszy będzie moment rozstania, pożegnania. Jak przetrwam, to potem będzie już tylko lepiej.

Próbuję się na to jakoś przygotować, ale nie wiem, czy można. Jak myślę o pustych szafkach, pustym domu i momencie pakowania walizek, to coś we mnie pęka. Ale wiem,  że tak trzeba. Że trzeba przetrwać ten jeden trudny moment, a potem jakoś żyć dalej. Wiem, że będzie lepiej, mimo, że na początku nie będzie łatwo…

Trzymajcie za mnie kciuki…

Śmierć jest snem bez snów

Za 20 min koniec dnia pracy.
Poruszona koleżanka mówi, że ktoś skoczył z okna.
Okna w naszym biurowcu się nie otwierają, więc na początku niedowierzanie.

ALe jednak to prawda.
Skoczył, ale z budynku mieszkalnego obok. Ciało leży zaraz przy naszej kuchni. Druga koleżanka zastanawia się co musiało nim kierować, co dziać się w jego głowie, że zdecydował się na taki krok. Zasłania rolety, żeby nie patrzeć.
Ale i tak nic nie widać, bo policja przykryła już samobójcę czarną folią. Wiatr ją zdmuchuje, więc próbują obciązać kamieniami. A on leży.

Bliskość śmierci jest dziwna. Stoisz w oknie i tylko szyba dzieli Cię od osoby, która skacząc z 9go piętra klatki schodowej odebrała sobie życie…

Rachunki

Takie rachunki za gaz to ja lubię:

maj: 0zł
lipiec: 0zł
wrzesień: 0zł
listopad: 0zł
styczeń: 0zł
marzec: 0,30 zł !!!

HAHAHAHA

 

Prawie jak piątek

Mam dziś cały dzień wrażenie, że jest piątek. W pracy to mój pierwszy dzień, gdzie prawie nie mam nic do roboty.  Maile prawie nie przychodzą, faktury obrobione, a pogoda taka, że tylko spać…

Muzyczny powrót do przeszłości

Teraz młodzież ma smartfony, gadżety, gry komputerowe, konsole. Gdy ja dorastałam, w latach 90tych, głównym pytaniem nie było „Czym się interesujesz” tylko „czego słuchasz” [no albo czy zbierasz karteczki, lub oglądasz kreskówki na Polonii 1 😛 ]. Ale pomówmy o muzyce.

Dziś na Facebooku moją uwagę przykuł post kolegi mówiący, że Kelly Family zagra 3 koncerty w Polsce w 2018 roku. Tak, ten zespół był bardzo ważną częścią mojej młodości. Wiele osób później wyśmiewało się z tej kapeli, nawet słuchanie ich muzyki uważane było za obciach. Zabawne jest to, że całkiem niedawno na ich temat właśnie rozmawiałam na FB z moją ówczesną najlepszą przyjaciółką – obie byłyśmy fankami, byłyśmy nawet razem na koncercie na Trowarze 🙂 Zespół teraz odwiesił 12 letnią przerwę  i powrócił w zmniejszonym składzie [część rodziny postanowiła śpiewać solo]. Traf chciał, że 24 marca premierę miał ich najnowszy album, i może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego [odkąd przestałam ich słuchać, wydali kilka płyt, których nie słyszałam], gdyby nie to, że nagrali 14 starych kawałków w nowej aranżacji.  Po przesłuchaniu kilku z nich na youtube nie mogłam nie kupić tego albumu.

To niesamowite, że człowiek po ponad 20 latach nadal pamięta teksty, gdy usłyszy znajome piosenki. I niesamowite ile wspomnień wraca. I na prawdę mnie nie obchodzi czy to obciach czy nie obciach. Te wspomnienia to dobre wspomnienia i słuchając tej płyty czuję się znów jak dziecko 🙂

Home alone!

Miesiąc temu J przestał oficjalnie pracować. Wg polskiego prawa podobno ma miesiąc legalnego pobytu, ale jeśli nie znajdzie pracy, to musiałby wyjechać. Ale jest inne wyjście z sytuacji – wyjechać z Polski na kilka dni do dowolnego kraju w strefie Schengen i wrócić. Od momentu powrotu powinien mieć 3 miesiące legalnego pobytu jako „turysta” [potwierdziła to ambasada]. Dlatego też wyjechał dziś do Dublina.

Czuję się jak na wakacjach! Cisza, spokój, w końcu mogę pobyć sama ze sobą i porobić na co żywnie mam ochotę. A przede wszystkim się WYŚPIĘ bo ostatnio albo się ciągle budzę, bo  ten się kręci, albo siedzi po nocach i budzę się gdy wchodzi do sypialni.. A do piątku całe łóżko dla mnie!! 🙂

Mass Effect Andromeda

Dziś premiera długo oczekiwanej przeze mnie gry Mass Effect Andromeda. Złożyłam zamówienie na nią już 31 stycznia w sklepie, gdzie ceny są niższe niż w Empiku czy innych wielkopowierzchniowych sklepach. Ale cena to nie jedyny powód mojego wyboru. Mam ogromny sentyment do tego miejsca.

Pamiętam jakby to było dziś, gdy wraz z dwoma przyjaciółkami jeździłyśmy tam 20 lat temu [!!!] kupować Anime na kasetach VHS [dla tych co nie pamiętają – to takie duże czarne kasety video, poprzedniczki płyt CD 🙂 ] Sklep nadal istnieje i ma się dobrze. Teraz oferuje gry, konsole i gadżety z tym związane.

Ach, sentyment 🙂

A gra jest świetna! To będzie długi weekend 🙂